Co za kwasik !, czyli Academie DERM ACTE Daily Exfoliating Cleanser 15%

6 lutego 2012

Nigdy specjalnie się nie interesowałam kwasami, nie wiedziałam co, jak, gdzie i kiedy. Zawsze bałam się, że takie coś może łatwo zrobić "kuku".
Kiedyś trafiła się okazja na strawberrynet. Niektóre kosmetyki do pielęgnacji były na sporej zniżce, więc postanowiłam zaryzykować, szczególnie, że moja skóra zaczęła się buntować, a coraz więcej osób zachwycało się kwasami.
Skusiłam się na kwas z Academie.




Używam go co jakiś czas- nie za często bo oprócz zalet ma także wady, które przy częstym użyciu są szczególnie widoczne.

ACADEMIE - DERM ACTE Daily Exfoliating Cleanser 15% - Zaawansowana emulsja myjąca złuszczająca i regenerująca z 15% kwasem glikolowym (250ml)

 Intensywna kuracja złuszczająca, zawierająca kwas glikolowy w dwóch stężeniach w zależności od rodzaju i potrzeb skóry. Intensywnie oczyszcza, odświeża i wygładza skórę. Pobudza naskórek do regeneracji. Po przeprowadzeniu kuracji skóra jest perfekcyjnie czysta, gładka oraz promienna.

Zawartość składników aktywnych: 18%
::kwas glikolowy 15%
::nawilżacz pochodzenia
roślinnego 3%


informacje ze strony  http://tigerandbear.pl 
informacje o kwasie KLIK

Kwas ma biały kolor i konsystencję "gluta" ;) nie jest ani zbita, ani lejąca- coś pomiędzy. Ciężko to opisać, ale mi kojarzy się z meduzą- taka galaretka, która się delikatnie rozpływa. Uważam to za plus, ponieważ łatwo się ją rozprowadza i nie spływa z twarzy.
Zamknięty jest w plastikowej butelce o pojemności 250ml.

Kosmetyk nakłada się na twarz cienką warstwą. Nie pamiętam jak długo producent zaleca go trzymać na twarzy, ale było to coś między 1 a 3 minutami.
Kwas czasami mocno piecze i nie da się wytrzymać nawet tej jednej minuty, a czasami nie czuć nic. Oczywiście nie wolno go nakładać kiedy mamy jakieś otwarte rany na skórze, czy inne podrażnienia bo możemy się wykończyć ;)
Oprócz tego nieprzyjemnego uczucia po jego nałożeniu, kwas dobrze radzi sobie z zaskórnikami, drobnymi niedoskonałościami i nierównościami skóry, które znikają po ok. 2-3 użyciach. Martwa skóra szybko schodzi, a nasza twarz jest promienna i gładka jak pupcia niemowlaka;) skóra jest wyraźnie oczyszczona.
Niestety kwasu nie należy używać często, wtedy może nam łatwo wysuszyć skórę i zamiast gładkiej buźki mamy buźkę jak skorupa. Skóra jest twarda i robi się martwa...
Po dłuższym używaniu można zauważyć, że koloryt skóry jest wyrównany i niektóre plamy są mniej widoczne.
Nie wiem jednak czy taki kosmetyk jest dobry dla właścicieli skóry wrażliwej i skłonnej do alergii- producent odradza takim osobom ten produkt.
Na pewno jest on bardzo wydajny, ale niestety jest też drogi i gdybym miała kupić go jeszcze raz za cenę, która jest podana na stronie, to pewnie bym podziękowała i zaczęła szukać jakiegoś tańszego odpowiednika;) Należy też pamiętać, że osoby, które korzystają z kwasów powinny unikać słońca czy opalania- no i powinny używać filtrów przeciwsłonecznych;)
Oczywiście zdjęcia można powiększyć;)

Plusy:
- faktycznie działa: radzi sobie z zaskórnikami, nierównościami skóry i innymi niedoskonałościami,
- wyrównuje koloryt skóry,
- po pewnym czasie można zauważyć, że niektóre plamy na twarzy są mniej widoczne,
- skóra jest gładka, odświeżona, promienna i czysta,
- jest bardzo wydajny,
- usuwa martwy naskórek, 

Minusy:
- cena,
- może podrażniać skórę,
- powoduje nieprzyjemne uczucie ostrego pieczenia, które czasami długo się utrzymuje,
- używany za często powoduje, że skóra robi się twarda i martwa- wysusza ją,
- może być za silny dla osób ze skórą wrażliwą i skłonną do alergii, 

OCENA:
7/10







Czujecie się skuszone;)? a może omijacie szerokim łukiem kosmetyki, które powodują pieczenie?

PROPONOWANE POSTY:

19 komentarze

  1. Sama bałabym się jednak eksperymentów z kwasami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "glikol" nie będzie za mocno złuszczał przy takim stężeniu ,nie ma możliwości zrobić nim sobie krzywdy (nie biorę pod uwagę lekkiego drażnienia skóry).Niedługo wybiorę się na porządne złuszczanie , może nawet dojdę do 70 % :) Wybieram się na szkolenie z kwasów ,więc chętnie napiszę coś u siebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj wszystkim sobie można zrobić kuku;) poparzyć buźkę można łatwo;)
      to jest dobry kwas "do domu", żeby nałożyć samej bo taki mocny jak Ty chcesz nałożyć, te 70% to trzeba już wiedzieć co i jak w 100% ;)

      Usuń
  3. z kwasów mialam Glico A - najpierw było wszystko cudnie, pięknie i kiedy myślałam, że moja skóra jest już do kwasu przyzwyczajona - strasznie mnie poparzył. Przez tydzień chodziłam z takim poparzony plackiem skóry na policzku, wyglądało to paskudnie. A nie mam skóry wrażliwej, wręcz przeciwnie - do tej pory żadne kosmetyk mnie nie podrażnił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to nie fajnie....w takim razie będę musiała uważać na ten mój o wiele bardziej niż do tej pory...

      Usuń
  4. Ja się o dziwo nie czuję skuszona :D Ale tylko dlatego, że wolę większy kaliber - retinoidy. Ale tak lubię wszystko, co złuszcza, że może za jakiś czas się skuszę... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałabym kiedyś przetestować, ale chyba tylko pod okiem kogoś doświadczonego na początku bo jeszcze bym przesadziła;)

      Usuń
  5. Nie wiem czy dobrze mówię, ale ostatnio używam LRP Effaclar Duo, który chyba ma w sobie coś z kwasów bo złuszcza naskórek na potęgę, jednak w efekcie nowa skórka jest faktycznie "zdrowsza" :). W związku z tym, pomimo że miałam spore lęki przed używaniem prawdziwych kwasów, chyba się do nich przekonam :) Pozdro Dymek! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapisuje i czytam co to za cudo!:D dzięki;)

      Usuń
  6. Kilka lat temu próbowałam z kilkima kwasami, potem je jakoś odstawiłam i teraz myslę żeby znowu sprobowac:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem, czy odważyłabym się, żeby samemu szaleć z kwasami, chociaż mogłoby to wyjść na dobre mojej cerze:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bałabym się sama z tym eksperymentować. Myślę, że lepiej zdać się na fachowców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. on jest chyba na tyle łagodny wśród kwasów, że można kombinować z nim w domu;)

      Usuń
  9. Jeśli odpowiada ci kwas glikolowy polecam spróbować Glyco-A 12%. Ja osobiście lubię też migdałowy - łagodniejszy i trudniej nim sobie zrobić krzywdę - polecam przygotowanie samej peelingu kwasowego (wszelkie instrukcje do co proporcji kwas:woda:alkohol na wizazu), dobrze także wspominam serum migdałowe z BU, z tym, że tam tylko 10% - fajnie działało, ale przy zdecydowanie częstszym nakładaniu niż zaleca producent:)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja sie biore za glikol 30 jak mrozy odejda...tzn siostra sie beirze za mnie (konczy kosmetologie teraz)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety, ale nie skuszę się. Znając moją skórę od razu bym miała podrażnienie. Mimo, że mam cerę mieszaną to jednak dość wrażliwą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj ja sie dopisze do CHeneelle bo taki sam problem mam z cera... i jakos jak dla mnie to ten kwas na twarzy to mnie przeraza!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Tego produktu nie znam, ale ogólnie kwasy mi nie są obce ;) Poparzenia też już mam za sobą ;))

    OdpowiedzUsuń
  14. czuje sie skuszona ale na pewno nie kupie ;) uzywam serum z kwasem migdalowym z BU i przygotowuje moja skore na mocniejszego kopa samym kwasem migdalowym w wiekszym stezeniu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M