Rozwiązanie zagadki: Chanel Levres Scintillantes

5 stycznia 2012

Wczoraj miałyście okazję pobawić się w zgadywankę;) dzisiaj pora na odpowiedź.

Niestety nikt nie odgadł, niektóre z was były bliżej, inne dalej;) 
Bardzo bym chciała, żeby jeden z błyszczyków był takim tanim odpowiednikiem- oj byłoby to piękne!
źródło: beautyicon.pl
mam nadzieje, że Nevada się nie obrazi;)

Oba błyszczyki to Chanel Levres Scintillantes, oba także są oryginalne, oba mają w 99% taki sam kolor (na ustach chyba nawet i w 100%) i oba mają dwie różne nazwy. Jeden jest kupiony wcześniej a drugi został kupiony jakieś pół roku później- kiedy pojawiła się nowa kolekcja Chanel. 

Uwaga, zaraz zacznie się opisywanie....
Mam parę błyszczyków Chanel, ale nie lubimy się aż bardzo, ale o tym w innym poście...
Jednak odcień nr 65 sesame był takim odcieniem, który mi się bardzo podobał, którym każdy się zachwycał i który nie posiadał wściekłej ilości drobinek i mało widocznego koloru. Udało mi się go kupić, oczywiście za nie małą kwotę. Błyszczyk pokochałam ( o dziwo!) i możliwe, że kiedy mi się skończy to kupię go ponownie ( o ile go znajdę). Tym sposobem na nowo rozbudziła się we mnie ciekawość do tych mazideł i ich pięknych kolorów. 
Po sesame, przyszedł czas na 257 Bikini Peach. Znowu same achy i ochy. Jak zawsze przeglądnęłam masę zdjęć, poczytałam recenzje i się zdecydowałam. Kupiła mi go siostra w Krakowie bo u mnie go nie było. 
Nareszcie miałam kolejne cudo! 
I tutaj nastąpił nagły zwrot akcji.
Błyszczyk okazał się praktycznie identyczny jak sesame. 
Jeżeli bardzo dokładnie się przyjrzymy to jedyna różnica jest w tym, że ma odrobinę więcej różu, jednak może mi się to wydaje bo wiem, że to są dwa "różne" odcienie i na siłę szukam czegoś, co faktycznie je różni.
Na skórze też wyglądają niemal identycznie- chociaż jak się ktoś uprze to malutką różnicę widzi, ale na ustach już niestety nie da się tego zauważyć. 
Sesame jest mocniej kryjący, jednak oba dają taki sam efekt: rozjaśniają delikatnie usta i mają taki mleczno beżowy odcień z dodatkiem łososiowego pigmentu. Oba mają taką samą ilość i wielkość złotych drobinek. 
Mimo wszystko bardziej lubię sesame bo mocniej kryje i można nim osiągnąć porządnie rozjaśnione usta ;) a ten łososiowy pigment jest w nim mocniejszy kiedy się go więcej nałoży i bardzo ładnie to wygląda;) 

Szkoda, że taka przygoda kosztowała mnie aż tyle pieniędzy. 
Szkoda, że firma wypuszcza na rynek "nowe" kolekcje z "nowymi" kolorami błyszczyków, które okazują się takie same jak wcześniejsze odcienie. 

Kiedy pojawiła się kolejna kolekcji i znowu dziewczyny były zakochane w jednym błyszczyku (szkoda, że nie pamiętam nazwy i nr) , nauczona doświadczeniem poszłam do Marionnaud i wzięłam ze sobą mojego sesame. Okazało się, że znowu jest taka sama sytuacja- nowa kolekcja, nowe kosmetyki, nowe kolory, nowe nazwy i numerki, ale kolor znowu ten sam.

Rozumiem, że takie sytuacje się zdarzają, że jeżeli jakiś błyszczyk nie jest w stałej ofercie to po jakimś czasie mogą go znowu dodać do innej kolekcji, ale nie podoba mi się ten proceder i szczerze to nie spotkałam się z czymś takim wśród innych marek. Od tej pory Chanelka sporo straciła w moich oczach...

A wy co o tym wszystkim myślicie? 

od lewej: bikini peach, sesame

od lewej: bikini peach, sesame

tutaj nie wiem;)
od lewej: bikini peach, sesame




połowa ust pokryta jednym, a druga połowa pokryta drugim


PROPONOWANE POSTY:

24 komentarze

  1. faktycznie:) moze robia takie "limitowanki" z innymi nazwami:):P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio testowałam ten z nowej kolekcji w spehorze. Kolor boski, choć jeśli jest taki odgrzebany to sie nie popisali hehe:)Troszkę za szybko go zjadłam a gdyby nie to pewnie bym sie skusiła:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, nie ładnie Chanel!
    Robią klientki "w balona"...

    OdpowiedzUsuń
  4. phi. odkąd się przejechałam na którymś pudrze to omijam chanel szerokim łukiem. diora też, przynajmniej podkłady. ale generalnie nie posiadam wysokopółkowych kosmetyków. i to nawet nie chodzi o to, że kosztują mnóstwo, tylko, że po prostu nie są warte tej ceny.

    OdpowiedzUsuń
  5. hehe - nieźle nas oszukują :) z błyszczykami chanel moją mamę spotkała inna przygoda - w Douglasie upatrzyła sobie tester błyszczyka w kolorze jasnego koralu i poprosiła ekspedientkę o ten kolor z zamiarem kupna - w oryginalnym opakowaniu okazało się, że kolor ma zupelnie inny ciemniejszy i bardzie różowy odcień. Kolory w testerach bardzo szybko się utleniają przez co czasem są praktycznie zupełnie inne niż te nowe w opakowaniach ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. nie wpadłabym na takie rozwiązanie zagadki... swoją drogą to trochę nie fair;/ ale błyszczyk ma przepiękny kolor :)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. faktycznie różnica minimalna

    OdpowiedzUsuń
  8. tak się robi kase małym wysiłkiem, faktycznie nie popisali sie, ale błyszczyki ładne:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam żadnej różnicy nie widzę.

    OdpowiedzUsuń
  10. A mi się wydaje, że często firma wrzuca na rynek jako nowość produkt, który już wcześnij był w sprzedaży (oczywiście) pod inną nazwą. W ten sposób napędzają sprzedaż- klientki zawsze rzucą się na coś nowego, choćby tylko z ciekawości. Najlepszy sposób na "wypchnięcie" zalegających w magazynie rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  11. tova to proste, ze tak robia bo to latwy sposob na kase, ale mimo wszystko to bardzo nie fair ;) troche niby zmienia, roznicy brak a czlowiek tak kupi i wyda 100zl a pozniej zonk!;)

    ciesze sie, ze nie tylko ja uwazam, ze roznica jest praktycznie zadna;)

    craving dobrze, ze to wyszlo przed zakupem...te kosmetyki sa tak ogrzewane przez te lampy, ze pozniej sie dziwic co to sie z nimi dzieje:/

    Brunetko chanel ma od czasu do czasu ladne kolory blyszczykow, ale teraz po tej akcji to chyba bym sie nie skusila;) i faktycznie trwalosc nie powala, ale u mnie i tak trzyma sie dluzej niz wiekszosc blyszczoli;) (chociaz nic nie pobije fever glossow:D!)

    OdpowiedzUsuń
  12. No to nieźle nas w bambuko robią ;) Nie mniej oba kolory bardzo mi się podobają, bo ja różnicy nie widzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja się już z czymś takim spotkałam, zwłaszcza wśród polskich marek, że robią nową serię i niektóre kolory są takie same tylko nr i nazwy się różnią. Myślę, że firmy to robią ze względu na kasę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmm, szkoda. Człowiek by się spodziewał, że czociaż wysokopółlowe firm będą do sprawy podchodzić poważnie. W końcu to Chanel, a nie jakaś tania nowa marka na rynku, cenią się solidnie, a tu takie coś.

    OdpowiedzUsuń
  15. a to oszukancy jedni! czyzby juz nie mieli pomyslow na nowe kolory? :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie na moim blogu http://beaaatka21.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  17. identyczne :) no to piękna kolekcja :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Różnicy nie widzę, tak czułam, że musi być to coś w tą deseń.
    Błyszczyk prezentuje się świetnie idealny dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. kolory sa sliczne, ale niezle robia w balona, trzeba uwazac a juz na pewno nie kupowac w ciemno!
    to masz teraz zapas na dluzszy czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. hehe justitia niby tak;) tylko szkoda, ze ja ich az tak czesto juz nie uzywam i zanim zuzyje chociaz jeden to drugi pewnie bedzie juz przeterminowany;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Faktycznie są to te same kolory...;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak dla mnie kolory wyglądają identycznie :-) i nevada na pewno się nie obraziła :-) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M