Ciekawostki: Najokropniejsze dania na świecie

24 listopada 2011

Ostatnio z koleżanką musiałam zrobić tłumaczenie dotyczące pewnej miejscowości. W tekście znalazłyśmy ciekawe danie składające się ze zgniłego mięsa rekina. 
Sam fakt, że ktoś je zgniłe mięso już tak nie szokuje, ale szukając informacji o tym przysmaku trafiłyśmy na jego dokładny opis oraz inne przysmaki, nie tylko z Islandii. 
Zapraszam was na post z serii ciekawostki;) 
Jeżeli wasze żołądki są delikatne to radzę nie czytać dalej;) 

źródło:  tylkomrok.pl

1. BALUT
Jest to narodowa potrawa Filipin, ale pojawia się też w innych kuchniach. Jest to gotowane jajko kacze, w środku którego znajduje się w pełni uformowany zarodek ptaka! Pisklę zjada się w całości, nawet z dziobem.Podobno kości nadają jajom unikalną, chrupką teksturę. Wielkość zarodków jest różna w różnych krajach. W Wietnamie uważa się, że im lepiej ukształtowany jest niewykluty ptak, tym potrawa jest smaczniejsza. Przypisuje się jej też właściwości afrodyzjaku. 
źródło: ramendays.com

2. CASU MARZU
Ten "przysmak" wytwarzany na Sardynii naprawdę trudno zapomnieć. Powstaje z sera produkowanego z mleka owczego, tradycyjnie nasączanego w solance i wędzonego. Dojrzewa jednak na świeżym powietrzu, gdzie muchy serowe składają swoje jaja. Wykluwające się z nich larwy doprowadzają do takiej fermentacji sera, że osiąga on stopień rozkładu gnilnego. Tych, których nie odstraszy smród oraz ruchliwy wkład i zdecydują się skosztować tego sera, czeka kolejne wyzwanie. Półprzezroczyste larwy mogą wyskoczyć nawet 15 cm w górę, dlatego podczas jedzenia należy dobrze osłonić oczy. Warto jednak zastanowić się nad tak ekstremalną degustacją. Istnieje bowiem ryzyko zakażenia chorobą pasożytniczą nazywaną muszycą.

3. ESCAMOLES
W Meksyku możecie spróbować jaj gigantycznych czarnych mrówek (Liometopum) mieszkających w liściach i systemie korzeniowym agawy. Zanim jednak trafią na talerz trzeba je zebrać, a jest to praca nie tyle trudna, co nieprzyjemna. Mrówki są bardzo jadowite i pozostawiają na skórze długo gojące się rany. Same jaja podaje się najczęściej w postaci rozdrobnionej i mają konsystencję twarogu. Podobno ich smak jest zaskakująco przyjemny - lekko orzechowy i maślany. Zazwyczaj serwowane są w taco z guacamole i dodawane są do wielu potraw w Meksyku. U niektórych niewprawionych smakoszy mogą wywoływać niegroźne uczulenia w postaci czerwonych plamek na języku.
źródło: suenamexico.com
4. HAKARL
Pod taką nazwą znana jest w Islandii potrawa ze zgniłego rekina. Podobno niegdyś przygotowywanie tego dania zaczynano od polewania mięsa moczem, które potem wkładano do drewnianych skrzyń i przysypywano żwirem (dzięki temu miały uwolnić się z niego wszystkie szkodliwe substancje). Pod ziemią rekin spędzał jakieś dwa miesiące, a po wyciągnięciu, suszony był na słońcu. Nikt nie musiał go pilnować. Zresztą - zgodnie z oczekiwanym wskaźnikiem "jakości" - musiał śmierdzieć tak, by żaden ptak go nie ruszył. Obecnie takie danie można kupić w małych słoiczkach lub w foliowych opakowaniach próżniowych. Serwowany jest w postaci małych kawałeczków. W islandzkich restauracjach hakarl podawany jest z wódką zwaną svarta daudi.
źródło: en.wikipedia.org
5. LUTEFISK
Jedna z tradycyjnych potraw serwowanych w Norwegii. Funkcjonuje także pod nazwą "ryby mydlanej". Przygotowywana jest z solonego i suszonego na wietrze dorsza, który potem moczony jest w wodzie, a następnie przez 2-3 dni leżakuje w ługu sodowym. W efekcie ryba zmienia swoją konsystencję na galaretowato-mydlaną. Podaje się ją po krótkim gotowaniu na parze lub pieczeniu w folii. Trzeba pamiętać, aby do jedzenia nie używać srebrnych sztućców, bo na pewno zostaną zniszczone przez silne reakcje chemiczne. Danie nie pachnie też najlepiej, więc po konsumpcji wszystkie naczynia jak najszybciej trzeba umyć i spłukać octem.
źródło: diaryofdavid.co.uk
6. PACHA
Przysmakiem w Iraku jest głowa owcy. Gotowana. Często serwowana na warzywach lub na liściach sałat. Wydłubane oczy i pozostałości zębów wywołują piorunujące wrażenie. Pamiętajmy jednak, że także w naszej kulturze jadało się głowiznę, a pieczone prosię z jabłkiem w ryju nikogo przecież nie dziwiło. Danie ma także kilka zalet. Miejscowi utrzymują, że głowa owcy jest pełna witamin, a także enzymu zwiększającego metabolizm i wspomagającego odchudzanie.
źródło: joemonster.org
7. SURSTROMMING
Prawdziwie szwedzki przysmak, który poza tym krajem raczej nie znalazł uznania. Sfermentowany śledź jest bowiem swoistą pamiątką po czasach, kiedy sól używana do przechowywania ryb była zbyt droga (dodawało się jej jedynie tyle, by nie zgniły). Obecnie produkowany na kilku wysepkach u wybrzeża Zatoki Botnickiej. Ryby wkładane są do puszek, w których przez rok fermentują. Zbierający się w nich gaz powoduje, że po pewnym czasie puszka przybiera kształt kuli. Po otwarciu trudno znieść zapach zgnilizny. Z tego powodu, a także ewentualnych reakcji po zjedzeniu, danie najczęściej spożywane jest na zewnątrz.

źródło: sarok.org

Jak widać jedne rzeczy są bardziej przerażające a inne mniej. Jednak warto zapamiętać te nazwy;) może kiedyś ktoś będzie chciał nas poczęstować jakimś specjałem? może akurat to będzie coś z tych rzeczy? warto uważać;) Osobiście nie mam absolutnie najmniejszej ochoty nawet na mały kawałek czegoś z tej listy. 


A wy macie ochotę? ;)


informacje z wp.pl - 






PROPONOWANE POSTY:

35 komentarze

  1. a fuj!!! fuj fuj straszliwy iście halloweenowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  2. bleeeeeeeeee omijałam zdjęcia czytając :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubie czytać takie ciekawostki, na pewno nic z tego bym nie spróbowała.
    Najbardziej rozśmieszył mnie ser CASU MARZU, nie dość, że te ochydne robaki wiją się wszędzie to jeszcze musimy zasłaniać sobie oczy bo skaczą wysoko. To musi komicznie wyglądać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam ostatnio o tym śledziu i nieźle się uśmiałam... Podobno sąsiedzi mogą wezwać policję jeśli otworzysz taką puszkę w swoim mieszkaniu.
    Wprowadzono także zakaz wnoszenia puszek z tym przysmakiem na pokłady samolotów... :D:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Skonfundowana ten ser to dla mnie małe przegięcie...takie paskudne robale ci po języku latają! jeszcze oczy podbijają...heh ciekawe co im w naszej kuchni nie pasuje;)

    Osa ja się nie dziwię! pewnie połowa osób by chciała wyskoczyć z tego samolotu!:D

    OdpowiedzUsuń
  6. fuj :) ale z drugiej strony niektórzy cudzoziemcy nie rozumieją, jak mozna jeść kiszone ogórki bo to według nich zepsute :)

    OdpowiedzUsuń
  7. o fuj! już kiedyś słyszałam o niektórych 'przysmakach', ale no masakra!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystko strasznie obleśne i niczego bym nie zjadła... Ale to jest fajne, że tak się narodwościowo różnimy! Ja na przykład lubię czerninę z krwi kaczki lub królika ;) Dla niektórzych jest to już zbyt wiele ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. to tak jak u nas gardzą flakami - jak powiedziałam pewnej Litwince z czego się je robi to autentycznie pobiegła do łazienki i wszystko "oddała" ;) wcale nie jesteśmy święci - jemy przecież świśskie móżczki, ozorki i takie tam :D no ale robaki w serze to lekkie przegięcie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. właśnie odechciało mi się kolacji.. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. jak ktos ma ochote to niech sobie zre robale, ale kaczuszki? :( biedactwa....

    OdpowiedzUsuń
  12. oj nie jesteśmy:D

    Bella ja nawet nie wiem co to;)

    merczens oj jemy:D i dla nas to normalne tak jak dla nich ten ser:D dziwne to trochę;)
    ja się przyznam, że nigdy nie jadłam ozorków, flaczków itp.
    Ja z tych "bezpiecznych" ludzi, którzy jedzą ziemniaki;)!

    OdpowiedzUsuń
  13. ciekawy post :) nie wyobrażam sobie jak ludzie mogą jeść jajka z pisklakami w środku.. aż się niedobrze robi ;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetna notka ale ani jednej potrawy bym z tego nie zjadła... fuuuuj...

    OdpowiedzUsuń
  15. na szczęście niczego nie próbowałam i nie mam zamiaru :p

    OdpowiedzUsuń
  16. tak tak, mój żołądek jest delikatny.... :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mogłam tego czytać,obrzydliwe!

    OdpowiedzUsuń
  18. o niektórych dziwactwach słyszałam fujj :D

    OdpowiedzUsuń
  19. jak pisałam o tych robalach w serze to wydawało mi się, że coś po mnie łazi:D! heh wyobraźnia działa;)

    OdpowiedzUsuń
  20. okropności, bleee o jajku kaczym słyszałam, i jets to dla mnie straszne..dobrze ,że przytoczyłas nazwy nigdy w życiu tego nie ruszę:)
    jak to mozna nazwac przysmakiem hehe coś zgniłego, smierdzacego z robalami blee
    W takim programie podawali tez że np w Japonii w wykwintnych restauracjach podaja genitalia psie i bycze :( brrr

    OdpowiedzUsuń
  21. oj słyszałam o tym....u nas też już podają bycze jądra:/ gdzieś też jedzą gałki oczne krów czy owiec....móżdżki itp. bleee

    OdpowiedzUsuń
  22. ja te nazwy musze sobie zanotować,zeby nie paść trupem w jakiejś zagranicznej restauracji ;D bo a nóż widelec?pozdrawiam, świetny post

    OdpowiedzUsuń
  23. O masakra... bleeeeee... Co nie zmienia faktu, że post jest bardzo interesujący :))

    OdpowiedzUsuń
  24. yammi :D a tak powaznie - nie rozumiem tych "smakoszy" :D to jakiś nowy rodzaj sportów ekstremalnych ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. mmmmm pyszota;) O niektórych słyszałam, ale nie o wszystkich:) Lubie dziwne dania ale na ptasi zarodek czy larwy w zyciu bym sie nie skusila:D

    OdpowiedzUsuń
  26. Fujj, obrzydlistwo....jak ludzie to mogą jeść..??

    OdpowiedzUsuń
  27. hehe kleopatre a może jednak:D? później nam dasz znać jak wrażenia po takim przysmaku:D!

    OdpowiedzUsuń
  28. Dobrze, że akurat nie jadłam śniadania :D

    OdpowiedzUsuń
  29. mam ochotę, ale zwymiotować :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Inulinus dobrze, że jeszcze tego nie zrobiłaś:D

    Wszystko- dziękuję:):D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Jeżeli masz jakieś pytanie odnośnie starszego posta- proszę napisz maila, bo niestety, ale takie komentarze pod starymi notkami łatwo przeoczyć.

Like us on Facebook

Flickr Images

I N S T A G R A M