BeGlossy by Hebe

Wiem, że pewnie większość z was widziała już zawartość pudełka z beglossy, które powstało ze współpracy ze znaną drogerią Hebe, ale nie mogę się powstrzymać przed wrzuceniem zdjęć i napisania kilku słów od siebie. 


Od razu uprzedzam, że zdjęcie, na którym są widoczne kolczyki, było robione telefonem na mój Instagram. Biedne sówki musiały przejść małą naprawę, a dokładnie jedna sówka, ponieważ wypadło jej oczko, więc koniecznie trzeba było wziąć klej w ręce i to naprawić. Naprawa się oczywiście udała, ale sowy położyłam gdzieś w bezpiecznym miejscu i o nich zapomniałam, stąd zdjęcie z insta.
Przechodząc jednak do zawartości całego pudełka, to w środku znajduje się sześć produktów oraz kolczyki z Cat&Cat, które mogą trafić się w różnych kształtach. Mnie trafiły się wspomniane wyżej sowy i już to spowodowało, że byłam zadowolona z pudełka, bo sowy uwielbiam i od prawie dwóch lat męczy mnie żeby ozdobić swoje ciało właśnie taką sówką, więc jak widzicie, moja miłość jest ogromna. 



AQUA MINERAL Marvelle Rejuvenating Mask - maseczka z minerałami z Morza Martwego

Maski do twarzy są bardzo niedoceniane i często omijane podczas zakupów, a szkoda, bo przy regularnym stosowaniu potrafią zdziałać cuda.
Na szczęście w ostatnim czasie wiele zaczęło się zmieniać i coraz więcej osób uważa je za kolejne must have w walce o piękną skórę twarzy. 
Coraz więcej osób zaczyna też się nimi interesować i szukać informacji o kolejnych produktach, które podbijają serca i twarze wielu osób. 



Używałam wielu masek; niektóre były dobre, innych używałam niechętnie, a ich wykończenie zwieńczał oddech ulgi, bo w końcu szału nie robiły, ale zdarzały się też sztuki, które były wow pod każdym względem. 
Do moich ulubionych należą maseczki enzymatyczne o zapachu owoców, oraz maseczki błotne, które mogą niektórych trochę zniechęcić tym, że ciężej się je zmywa niż większość masek, i często osadzają się na włoskach co bywa denerwujące kiedy zaschną, jednak efekty wynagradzają wszystko. 
Dzisiaj będzie właśnie o maseczce błotnej, ale nie o takiej zwyczajnej, która mocno ściąga skórę i trzeba się namęczyć przy jej usuwaniu, ale o takiej, której ściąganie jest największą frajdą.
Nie, nie dlatego, że tak źle czuję się z nią na twarzy, ale dlatego, że ściąga się ja przy pomocy magnesu!


Mistero Milano - Pioggia di Maggio (May Rain)

Był piękny, dziewczęcy róż (pokazywałam go TU), więc pora na coś mniej słodkiego.
Nie noszę za często niebieskich paznokci, bo i nie wszystkie niebieskości mi się podobają, ale tym razem po raz kolejny mogę stwierdzić, że trafiłam w dziesiątkę. 


Pioggia di Maggio (May Rain) w buteleczce wygląda na klasyczny niebieski odcień. Na powyższym zdjęciu wyszedł odrobinę jaśniejszy, niż jest w rzeczywistości, ale wszystkie zdjęcia były robione w słońcu, tak aby później nie trzeba było ich rozjaśniać, pogłębiać koloru itd. 
Ostrzegam, że dzisiaj jest dużo zdjęć! ;) 


Polskie i dobre! Be Organic. Be Natural. Be You.

Mam nadzieję, że większość z was słyszała już o tej nowej, polskiej marce, która niedawno wypuściła swoje produkty na nasz rynek. 
Jeżeli jednak ta informacja do was nie dotarła i nie macie pojęcia o istnieniu Be Organic, to koniecznie trzeba to zmienić. 



Niezmiernie cieszy mnie fakt, że na naszym rynku pojawia się coraz więcej polskich produktów, które zachwycają wyglądem i swoim składem. Jeżeli do tego świetnie sprawdzają się w codziennej pielęgnacji, to na pewno będą miały pierwszeństwo przed kosmetykami marek zagranicznych, bo w końcu warto wspierać, to co "nasze". 
Marka ta ma w swojej ofercie naturalne kosmetyki apteczne, w których składzie można znaleźć wyciągi z roślin długowiecznych, wiecznie zielonych i przystosowanych do życia w ekstremalnych warunkach. Są w nich także certyfikowane naturalne oleje, znane ze swoich wyjątkowych właściwości odżywczych, i roślinne substancje tradycyjnie stosowane w łagodzeniu problemów skórnych, bezpieczne dla skóry wrażliwej i alergicznej. Brak tutaj  za to składników syntetycznych, substancji pochodzenia zwierzęcego i testów na zwierzętach. 
W moje ręce trafiły trzy produkty z Be Organic: serum pod oczy Olej Makadamia & Cantella, masło do ciała Szałwia Muszkatołowa & Miłorząb Japoński, oraz mleczko do demakijażu Jagody Goji & Acai, i już teraz mogę wam zdradzić, że dwa z nich na pewno pozostaną ze mną na dłużej, bo bardzo przypadły mi do gustu. 


Mistero Milano - Tocco di Farfalla (Butterfly's Touch)

Róż przez długi czas nie był jednym z "moich" kolorów. 
Zresztą w pewnym etapie  mojego życia oprócz szarości i czerni nie było innych barw.
Na szczęście wszystko się zmieniło, chociaż wciąż w mojej garderobie przeważa czerń, i róż zagościł zarówno w mojej kosmetyczce, jak i szafie.
Nie będę wam pokazywać żadnych ubrań, ale za to zaprezentuje lakier pewnej marki, o której wcześniej nie słyszałam, ani nie widziałam jej produktów na żadnym blogu bądź stronie. 


Lakiery Mister Milano z linii SENSUALE, to najnowocześniejsza technologia zamknięta w szklanej buteleczce o pojemności 11ml. Nowatorska nanotechnologia zawarta w lakierach zapewnia ultraszybki czas schnięcia oraz maksymalną trwałość do 5 dni bez oprysków i pęknięć. Nowoczesna samopoziomująca formuła gwarantuje, iż lakiery nie pozostawiają smug. Intensywny pigment gwarantuje, że już jedna warstwa lakieru w pełni kryje naturalną płytkę paznokcia, a efekt połysku jest olśniewający. Lakier ma nie pozostawiać przebarwień na płytce - tyle z opisu producenta.
Jeżeli jesteście ciekawi jak ten róż o wdzięcznej nazwie Tocco di Farfalla wygląda na paznokciach i czy produkt pokrywa obietnice producenta, to zapraszam dalej.

Żegnajcie blizny i rozstępy! Rycerz Kolagen Wielki NTC nadchodzi

Wracam po dłuższej przerwie w blogowaniu i ten "wielki" powrót rozpoczynam od recenzji kolejnej buteleczki kolagenu NTC, którą tym razem stosowałam na "kocie" blizny oraz rozstępy. Co więcej, podzielę się z wami moimi wrażeniami po całkowitym zużyciu pierwszej sztuki NTC, której zawartość lądowała na mym licu.


Zarówno sam kolagen, a właściwie tropokolagen, jak i kwas hialuronowy charakteryzują się wieloma cudownymi właściwościami. 
Tropokolagen, czyli nanocząsteczka, jest podstawową jednostką kolagenu (najważniejszego białka strukturalnego w organizmie człowieka tworzącego skórę). Tropokolagen dzięki swoim wymiarom (280nm x 1,5 nm) swobodnie wnika do skóry właściwiej przez pory skóry. Jeżeli chodzi o kwas hialuronowy, to jest to podstawowy składnik naszej skóry, który posiada zdolność wiązania cząsteczek wody, utrzymując tym samym prawidłowy poziom nawilżenia. Wypełnia także przestrzeń siatki kolagenowej nadając skórze elastyczność i przyczyniając się do redukcji zmarszczek. 
Kolagen NTC ma za zadanie spowalniać procesy starzenia, optymalnie nawilżać skórę, przywracać jej sprężystość i jędrność, redukować przebarwienia i blizny, niwelować rozstępy oraz cellulit, a także poprawiać komfort higieny intymnej. Produkt nie zawiera sztucznych barwników czy też parabenów, ma postać bezbarwnego żelu, a jego pH wynosi ok. 4. 
Opis producenta na pewno zachęca do sięgnięcia po takie cudo, ale jak wiemy, najważniejsze są efekty, więc jeżeli jesteście ciekawi jak Kolagen NTC sprawdził się u mnie, zapraszam dalej.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...